czwartek, 28 sierpnia 2014

Od Victorii C.D Alex'a

-To w takim razie kto to?-spytał podejrzliwie.
-Już mówiłam, że to nie ja!-powedziałam z wyrzutem.-Nie wiem kto to był.
Znowu usłyszeliśmy szelest. Dobiegał z pobliskich krzaków. Zaczęliśmy podchodzić do krzaków gdy nagle wyskoczył z nich wielki rudy lis.
-A!-krzyknełam przerażona, bo lis uderzył mnie łapą w pysk, a później wbił swoje pazurki w mój grzbiet. Zapiszczałam i zrzuciłam go z pleców,a on uciekł.
-Nic ci nie jest?-spytał Alex.
-Nie. Kilka zadrapań to nic strasznego. Wejde do wody i je opłucze-powiedziałam i weszłam do dosyć zimnej wody. Rany strasznie szczypały ale jakoś to przeżyłam. Alex nadal suszył sierść. W końcu wyszłam z wody i usiadłam obok niego. 
-I co z tymi ranami?-spytał.
-Dobrze.Zagoją się-odparłam.


Alex?

Od Alex'a C.D Victorii

Uśmiechnąłem się patrząc na suczkę, która piła wodę. Podszedłem wolnym krokiem w jej stronę. Stanąłem obok niej. Spojrzałem w wodę. Widziałem swoje odbicie, a to rzadko się zdarzało, bo nigdy nie patrzyłem w wodę. Włożyłem jedną łapę do wody, a potem drugą. Po chwili ktoś wepchnął mnie do niej. Zanurzyłem się. Zaraz potem wyskoczyłem z wody na ląd. Spojrzałem na suczkę z zadziornym uśmieszkiem. Zacząłem się delikatnie cofać, a ona szła w moją stroną. Gdy moje tylne łapy były już zanurzone wciągnąłem suczkę do wody, a chwilę później sam znajdowałem się na brzegu. Suczka długo się nie wynurzała więc podszedłem do jeziorka. I nagle coś złapało mnie za łapę. Znów znajdowałem się w wodzie. Teraz już razem wyszliśmy z wody. Położyłem się w cieniu drzewa, a suczka przy brzegu jeziorka.
- Chodź na słońce... Szybciej wyschniesz. - rzekła podchodząc do mnie.
- Wolę leżeć tutaj. - powiedziałem i położyłem głowę na korzeniu drzewa przy którym leżałem.
- Jak wolisz. - uśmiechnęła się i położyła na przeciwko mnie tyle tylko, że na słońcu. Wstałem. Podszedłem do wody by się napić gdy nagle rozległ się szelest. Spojrzałem na Victorię.
- To nie ja. Przysięgam. - powiedziała podchodząc do mnie.

Victoria? Ciąg dalszy należy do ciebie ^.^

Od Alex'a C.D Victorii

Uśmiechnąłem się patrząc na suczkę, która piła wodę. Podszedłem wolnym krokiem w jej stronę. Stanąłem obok niej. Spojrzałem w wodę. Widziałem swoje odbicie, a to rzadko się zdarzało, bo nigdy nie patrzyłem w wodę. Włożyłem jedną łapę do wody, a potem drugą. Po chwili ktoś wepchnął mnie do niej. Zanurzyłem się. Zaraz potem wyskoczyłem z wody na ląd. Spojrzałem na suczkę z zadziornym uśmieszkiem. Zacząłem się delikatnie cofać, a ona szła w moją stroną. Gdy moje tylne łapy były już zanurzone wciągnąłem suczkę do wody, a chwilę później sam znajdowałem się na brzegu. Suczka długo się nie wynurzała więc podszedłem do jeziorka. I nagle coś złapało mnie za łapę. Znów znajdowałem się w wodzie. Teraz już razem wyszliśmy z wody. Położyłem się w cieniu drzewa, a suczka przy brzegu jeziorka.
- Chodź na słońce... Szybciej wyschniesz. - rzekła podchodząc do mnie.
- Wolę leżeć tutaj. - powiedziałem i położyłem głowę na korzeniu drzewa przy którym leżałem.
- Jak wolisz. - uśmiechnęła się i położyła na przeciwko mnie tyle tylko, że na słońcu. Wstałem. Podszedłem do wody by się napić gdy nagle rozległ się szelest. Spojrzałem na Victorię.
- To nie ja. Przysięgam. - powiedziała podchodząc do mnie.

Victoria? Ciąg dalszy należy do ciebie ^.^

Od Rony C.D Timona

Przybysz zaczął się budzić, a mnie ogarnęła jakby nagła fala zażenowania i wstydu, kiedy ten zaczął lustrować mnie swoim wzrokiem. Nie przepadałam być w centrum uwagi, sytuacja jednak sprawiła, że w takowym epicentrum właśnie się znajdywałam. Pies, jak to pies? Nie. Było w nim coś innego, widać było, że nie oczekiwał ode mnie litości, bądź czegoś na jej wzór.
Odwróciłam łeb, chrząkając, kiedy usłyszałam pytanie. Zażenowanie przerodziło się w coś na wzór irytacji, bo nie sądziłam, że ktoś, zamiast mi podziękować za uratowane życie po prostu zada mi tak idiotyczne pytanie. Czy nie wystarczyłoby powiedzieć, że taka jestem i właśnie dlatego postanowiłam go uratować? Nie. On oczekiwał wyczerpującej odpowiedzi, której ja zechciałam w tamtym momencie udzielić.
Spojrzałam dumnie na towarzysza i burknęłam coś niechętnie pod nosem. Z tego wszystkiego nie jestem nawet w stanie powiedzieć co tak naprawdę wydobyło się z mojego gardła. Jakby po części melancholia, po części radość, które w tak niesforny sposób zaczęły burzyć się w moim umyśle. Podeszłam bliżej, widząc jak pies chce się podnieść. Ciche syknięcia na pewno sygnalizowały przeszywający go ból, nie chciał się jednak przyznać do tego otwarcie. Nie przed Roną - suczką, którą On zna zaledwie od pięciu minut.
- Mam przez to rozumieć, że wcale nie oczekiwałeś pomocy? - powiedziałam, delikatnie, wręcz niedostrzegalnie się uśmiechając. - Wypij to. - podałam psu fiolkę, aby ten mógł ją sobie bez przeszkód obejrzeć. Mruknął coś niezadowolony, oddalając tym samym lekarstwo od swojego nosa. To fakt, jego zapach nie należał do najprzyjemniejszych, ale nie ważny smak, czy zapach. Ważne, że te kilka kropel mogło uratować mu życie, organizm tak wyczerpany w tym momencie podtruty tlenkiem węgla.
- Nie mam zamiaru tego pić. - usłyszałam po chwili, a pies opuścił tylko swój łeb, kładąc uszy po sobie. Czułam jakby kumulowała się we mnie złość. Nie była bowiem to już irytacja, a czysty gniew, chcący w charakterystyczny sposób wydostać się na zewnątrz.
- Co Ty powiedziałeś? - zmierzyłam go ponownie wzrokiem, zbliżając się tym samym. Wzięłam głęboki oddech, a na moim pysku znowu pojawił się szeroki uśmiech. Próbowałam stłamsić w sobie to głupie uczucie gniewu, wiedząc tym samym, że gdyby nie oddech, to zapewne bym go uderzyła. Nie dawałam łatwo ponieść się emocją, w psie jednak było coś, co doszczętnie mnie irytowało.
- Nie słyszałaś? - powiedział spokojnie, patrząc na mnie swoimi przejrzystymi niczym tafla wody oczami. - Nie mam zamiaru tego pić. - chrząknął znacząco, podchodząc nieco do mnie i wręczył mi fiolkę.
- Słuchaj. Możesz sobie mówić co chcesz, nie wiem, czemu miałeś do czynienia z ludźmi, nie wiem co tutaj robisz, bądź po co przybyłeś. Może zabłądziłeś, a może po prostu uciekłeś od dawnego życia. - chyba trafiłam w czuły punkt. Pies bowiem popatrzył się na mnie i postawił nieco ubrudzone krwią uszy. - Wiem tylko jedno. Z jakiegoś powodu wtargnąłeś tutaj, do Geliebte Verloren i jesteś podtruty tlenkiem węgla. Nie obchodzi mnie, co zrobisz później, kiedy już wyzdrowiejesz, ale wiedz, że do tego czasu zostaniesz tutaj. Następnie droga wolna. - burknęłam cicho i odwróciłam wzrok. - To, że Ci pomogłam nie było oznaką miłosierdzia, bądź litości. Uwielbiam pomagać, a innych nigdy nie zostawiam na pastwę losu.

<Timonie?>

Nowa członkini - Omega!

Mam zaszczyt powitać kolejną członkinię krainy - Omegę! Bardzo się cieszę, że postanowiłaś tutaj do nas dołączyć tym swoim ślicznym Terrierem. Suczkę masz śliczną - bo prawda jest taka, że jest cudowna. Baw się dobrze moja droga i szybko zdobądź tutaj przyjaciół!
Omega
Tropicielka
autor: Omega.

środa, 27 sierpnia 2014

AVATARY | PODZIĘKOWANIA

Witajcie po raz kolejny!
Tym razem piszę do was z małą informacją. A właściwie to z podziękowaniami i z informacją. Nie sądziłam, że blog tak szybko się rozkręci i że Wy tak licznie zechcecie do niego dołączać. Jestem duma - nie z siebie a z Was, bo prawda jest taka, że to Wy tworzycie Geliebte Verloren!
AVATARY
  • Tak. Czy do końca był to dobry pomysł? Moim zdaniem tak. Jak najbardziej. Wy macie ładny wygląd moich zdjęć, a ja po prostu masę roboty. Do tego dochodzą wysyłane formularze, opowiadania, często również pytania o bloga. Więc tutaj moja prośba do Was - jeżeli ktoś chce, abym koniecznie wykonała mu avatar to błagam niech prześle mi na howrse jeszcze raz wszelkie potrzebne informacje - link do zdjęcia, imię psa oraz ewentualny cytat, ponieważ prawda jest taka, że tonę w wiadomościach i często nie mogę się połapać w skrzynce. Za wszelkie utrudnienia z góry przepraszam.
PODZIĘKOWANIA
  • Chcę podziękować właśnie Wam - drodzy użytkownicy howrse i członkowie Geliebte Verloren. Cieszę się, że mogę Was, właśnie Was tutaj gościć i że postanowiliście w ogóle zainteresować się tym blogiem. Znaczy to tyle, że jestem po prostu z siebie zadowolona. Nie należę do ludzi z wysokim mniemaniem o sobie, a Wy swoim zachowaniem bardzo mnie podbudowujecie. Chcę Wam za to z całego serca podziękować - i tym najmłodszym i tym najstarszym, chłopakom i dziewczynom, ludziom, którzy mnie nie znają i ludziom, którzy się ze mną przyjaźnią. Cieszę się, że mogę razem z wami przesiadywać na chacie, wklejać wasze opowiadania i formularze, których nieco się zbiera. Cóż więcej na ten temat mogę powiedzieć? Chyba tylko bardzo dziękuję!
administrator główny
une.brigitte@gmail.com

Od Victorii C.D Alex'a

-Jasne-powiedziałam radośnie.-Ale gdzie?
-Hmm........To może chodźmy do Górskiego Jeziora?-spytał.
-Dobrze-powiedziałam i ruszyliśmy. Przez całą droge szliśmy w ciszy gdy postanowiłam się odezwać.
-A więc.......Jak podoba ci się w sforze?-spytałam.
-Jest fajnie-odparł.-A ty?Co sądzisz?
-Dla mnie też jest tu fajnie. Są tu miłe psy, piękne tereny i przede wszystkim.......znalazłam tu swój upraginiony dom.-odparłam z uśmiechem.-O patrz już jesteśmy!
Podbiegłam do źródła i napiłam się wody. Była pyszna,świeża i czysta. Fajnie mi się rozmawiało z Alex'em. 


Alex? Brak weny :/